Blog > Komentarze do wpisu
WSZETECZEŃSTWO – CZYSTOŚĆ

WSZETECZEŃSTWO – CZYSTOŚĆ

Rozpustnik albo nieczysty (...) nie ma udziału w Królestwie Chrystusowym i Bożym. (Ef 5,5)

Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza. (Rz 12,1)

     Dziwić może, że dopiero na końcu naszych rozważań o grzechu i cnocie podejmujemy te­mat wszeteczeństwa. W Biblii tak często prze­cież czytamy o cudzołóstwie, rozwiązłości i nie­czystości życia cielesnego. Duch Boży poprzez słowa Pisma Świętego ostrzega przed grzechem wszeteczeństwa. Czyż więc nie należało wcześ­niej omówić grzech, który zawsze, od zarania naszej historii aż po dzień dzisiejszy, zatruwa ludzkość? A może dlatego, że jest to temat wstydliwy, zostawiliśmy go na koniec naszych rozważań?

     Na pewno nie. Powodują nami względy zgoła innej natury. Ponieważ grzechy, już tutaj skomen­towane, jak pycha, lenistwo, obżarstwo i pijań­stwo prowadzą właśnie do wszeteczeństwa. Wiele, zdawałoby się, błahych przewinień, wiedzie do rozpasania seksualnego, które ludziom wiary winno być wstrętne i uznane jako wielce naganne. Z drugiej strony, tak zwana „wolna miłość” zwykle znajduje upust w agresji, arogan­cji, chamstwie i bestialskich gwałtach. Wszeteczeństwo to newralgiczny punkt na topograficz­nej mapie naszej grzesznej duszy. Wypowiada­jąc zdecydowaną walkę wszeteczeństwu, może­my przepędzić z naszego życia jeszcze inne grzechy, a przez to samo oczyścić społeczną atmosferę, w której przecież stale egzystujemy. Grzech wszeteczeństwa analizujemy na końcu naszego cyklu rozmyślań o grzechu i cnocie, abyśmy zdali sobie sprawę, jakie jeszcze inne grzechy doń prowadzą i zapamiętali, jak powin­niśmy się przed nimi chronić.

I

     Podobnie jak zaspokojenie głodu jest rzeczą naturalną, tak również płeć i związane z nią intymne przeżycia należą do porządku stworze­nia. Jednakże wiemy, że w szczególnych warun­kach spożywanie pokarmu jest grzechem i tak samo grzechem może być i to, co jest naturalne w życiu dwojga ludzi odmiennej płci, jeśli zo­stanie skalane.

     W Biblii czytamy, że Bóg stworzył mężczyznę i niewiastę. Stwórca również dał ludziom przykazanie: „Rozradzajcie się i rozmnażajcie się” (1 Mż 1,28). A co jest z nakazu Bożego, nie może być grzechem. W człowieku jednak tkwi pożądliwość, ów bardzo aktywny element grze­chu pierworodnego. Pożądliwość znajduje sobie pole działania w wielu dziedzinach ludzkiego życia, a najliczniejsze owoce zbiera w owym, jak to starożytni Grecy mawiali, ogrodzie Erosa. Liczba grzesznych owoców pięknego kwiatu miłości, zapylonych jednak za sprawą figlarnego chłopczyka z łukiem, jest tak zastraszająco wiel­ka, że nie można ich wszystkich wymienić w na­szych rozmyślaniach. Ale też nie o wylicza­nie ludzkich brudnych czynów nam chodzi, gdyż naszym celem jest rozpoznanie istoty grze­chu wszeteczeństwa i wskazanie cnoty, która człowieka wiary prowadzi do uświęcenia jego życia.

     Swą cielesną zmysłowość człowiek kieruje ku drugiej osobie, zwykle płci przeciwnej. Sama pobudliwość zmysłowa, jako wrodzona i natu­ralna właściwość ludzkiej natury, nie jest jeszcze grzechem. Nie jest też grzechem jej zaspokoje­nie, jeśli mieści się ono w normie danej nam przez Boga, a więc określonej przez przykazanie: „Nie cudzołóż!”. Ale też nie zawsze, gdyż drugi człowiek, jego ciało, nie może być tylko przed­miotem użycia, tak jak buty, ubranie, rower czy samochód. Ciało jest integralną częścią osoby, a więc należy szanować jej wolę, cały bogaty świat jej przeżyć i doznań. Człowiek posiada wartość jako osoba i ta wartość nie może być pominięta czy nie zauważona, a co gorsza, zdeptana i sponiewierana. Również w małżeń­stwie jest możliwe nie uszanowanie owej wartości człowieka jako osoby i istnieje niebezpieczeń­stwo popełnienia grzechu wszeteczeństwa, gdy w związku dwojga małżonków dominuje zmys­łowość, pozbawiona lepszych, szlachetniejszych uczuć, które czynią z nas ludzi.

     Wynalazki człowieka, takie jak fotografia, ki­no, telewizja, magnetowid, także, w różnym stopniu, są wykorzystywane do rozbudzania po­żądliwości i zmysłowości. Wiadomo, że porno­grafia jest biznesem, który przynosi ogromne, i brudne, zyski. Ale czy entuzjaści kaset video lub też przypadkowi widzowie, zdają sobie spra­wę z tego, ile ludzkiego nieszczęścia kryje się za tymi filmami? Co dzieje się w życiu tych poniża­nych, upodlonych ludzi, którzy najczęściej swo­je „kariery” kończą w szpitalach psychiatrycz­nych, samobójstwami, samotnością, a inni nie są już zdolni do powrotu do normalnego społeczeń­stwa? A oni sami, czy zdają sobie sprawę, że i dla siebie oraz swoich najbliższych budują najboleśniejsze dramaty? Grzech wszeteczeń­stwa obejmuje w posiadanie człowieka nie tylko wówczas, gdy opętuje go zmysłowość i pękają w nim wszelkie hamulce przyzwoitości, ale roz­poczyna się już wtedy, kiedy zostaje pobudzona jego wyobraźnia. Pan Jezus rzekł: „Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzoło­żył. A Ja wam powiadam, że każdy, kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim” (Mt 5,27.28).

     W czasach starotestamentowych proroków, Pana Jezusa i apostołów uprawianie nierządu bardzo często należało do rytuałów pogańskie­go kultu religijnego. Dlatego apostoł Paweł wszeteczeństwo nazywa bałwochwalstwem. Ale i dzisiaj seks jest bożkiem naszego świata. Biblia zdecydowanie potępia wszelkiego rodza­ju wszeteczeństwa. Nie mogą one mieć miejsca wśród ludzi wiary. Wielki Apostoł Narodów pisał: „Rozpusta i wszelka nieczystość (...) niech nawet nie będą wymieniane wśród was” (Ef 5,3), a to oznacza, że chrześcijanin nie może mieć nic wspólnego z tym, co w jakikolwiek sposób łączy się z wszeteczeństwem lub do wszeteczeń­stwa prowadzi. Chrześcijan z własnego nakazu powinien umieścić pornografię na swym osobi­stym indeksie, gdyż wie, że „żaden rozpustnik albo nieczysty (...) nie ma udziału w Królestwie Chrystusowym i Bożym”. W czasach apostol­skich wykluczano z Kościoła nie pokutujących rozpustników.

     Chrześcijaństwo zdecydowanie mówi: „Nie!” wszelkiej nieczystości, rozpuście i wszeteczeństwu, bowiem ciałem nie wolno gardzić, gdyż jest ono integralną częścią człowieka i dlatego należy je szanować. Nasze ciało jest też mieszkaniem Ducha Świętego. Apostoł Paweł pisał: „Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was?” (1 Kor 3,1 6). A pisząc te słowa, również przestrzegał: „Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście” (1 Kor 3,17).

     Jakże mocno przemawia to napomnienie apo­stolskie!

II

     Słowo Boże wzywa nas do świętego życia. Uświęcenie przez Ducha Świętego, upodobnie­nie się do Chrystusa jest podstawowym wymo­giem, który jednak nie może być uważany za wysiłek zasługujący na nagrodę, lecz koniecz­ność, potrzebę serca pragnącego odpowiedzieć Bogu na Jego miłość i na wezwanie Zbawiciela do naśladowania Go we wszystkim. Jeśli nasze ciało jest świątynią Ducha Świętego, to nasze życie powinno być służbą Bożą, nieustannym nabożeństwem, ofiarą składaną Bogu wszech­mogącemu. Apostoł Paweł myśl tę wyraził w słowach: „Wzywam was tedy, bracia, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza”, oraz: „Nie oddawajcie członków swoich grzechowi na oręż nieprawości, ale oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości” (Rz 6,13).

     Uświęcenie naszego życia jest dziełem Ducha Świętego w nas. Kto służy ciału, żyjąc w roz­wiązłości i wszeteczeństwie, zrywa więź z Du­chem Bożym, nie pozwalając Mu działać i prze­obrażać naszych serc. Życie w czystości jest więc nieodzownym wymogiem w naszym dąże­niu do doskonałości. Życie nieczyste to tama postawiona Duchowi Świętemu. Życie czyste to współdziałanie z Duchem Bożym. Życie w czys­tości nie wymaga jednak oddalenia od ludzi, nie oznacza życia zakonnego, wyzbycia się potrzeb naturalnych. Życie w czystości jest egzystencją w ramach naturalnego porządku, który przecież przez Boga został ustanowiony. Jest jednak życiem w opozycji do wszystkiego, co poza ten porządek wykracza i czyni człowieka niewol­nikiem grzechu, upodobniając go do zwierzęcia, kierującego się wyłącznie instynktem.

     Bóg, dając człowiekowi przykazanie: „Nie cu­dzołóż!”, pragnie, aby nie stał się on li tylko przyjacielem ciała, nieprzyjacielem zaś Ducha, a także pragnie ocalić dlań i zachować nie­skalanym to co piękne i szlachetne i co świadczy o jego człowieczeństwie, posłuszeństwie i goto­wości służby dla Chrystusa. To nakierowanie człowieka poprzez szóste przykazanie na działanie mające na celu ochranianie podstawowych wartości życia ludzkiego, sformułował ks. dr Mar­cin Luter w katechizmowym objaśnieniu do omawianego tu przykazania: „... abyśmy w czys­tości i skromności żyli, tak w słowach, jak i w uczynkach, i aby małżonkowie wzajemnie się miłowali i szanowali”. Słusznie też Ojciec Reformacji zwraca uwagę na sferę naszego języ­ka, a więc na to, co nas wyróżnia spośród pozostałych istot żywych. Język kala w równym stopniu jak czyn. Chrystus mówi: „Nie to, co wchodzi do ust, kala człowieka, lecz to, co z ust wychodzi, to kala człowieka” (Mt 15,11). Apo­stoł Paweł zaś napomina: „ ...niech nawet nie będą wymieniane wśród was, jak przystoi świę­tym, także bezwstyd i błazeńska mowa lub nieprzyzwoite żarty” (Ef 5,3.4).

     Czystość życia jest funkcjonowaniem czło­wieka w obrębie tego co naturalne i prawdziwie ludzkie, ale także jest nieustannym dążeniem do podporządkowania wszystkich sfer naszego ist­nienia Duchowi Świętemu. Jako naznaczeni Duchem Świętym przez Chrzest w imię Jezusa Chrystusa, winniśmy codziennie umierać grze­chowi, a w mocy Ducha Bożego, jak Chrystus wstał z martwych, tak i my codziennie winniśmy wstawać do nowego życia w czystości, spra­wiedliwości i świętości życia na chwałę Boga naszego. Amen.

Modlitwa:

     Święty Boże, który żądasz od nas doskonałe­go życia, wybacz nam wszelką nieczystość ciała, języka i myśli. Często grzeszymy i zasmucamy Ducha Twojego. Jedynie Ty możesz wyrwać nas z objęć wszeteczeństwa, nieczystości i po­żądliwości ciała. Co Ty oczyścisz, jest czyste. Oczyść więc nasze serca krwią Syna Twojego, Jezusa Chrystusa, a wtedy będziemy czyści, zawsze zdolni i gotowi do życia w świętości i umiłowaniu sprawiedliwości.

     Uświęć nasze życie małżeńskie, ustrzeż nas od grzesznych myśli i nierozważnych czynów. Daj nam wytrwanie w miłości i wierności złożonemu ślubowaniu. Napełnij nasze domy miłością, wzajemnym poszanowaniem i duchem pokoju. Boże, uchroń naszą młodzież od wszeteczeństwa i nieczystości, wszak upodobałeś sobie niewin­ność i czystość życia. Daj nam siłę i odwagę, abyśmy zawsze sprzeciwiali się wszelakiemu wszeteczeństwu i odwracali się od wszystkiego, co budzi pożądliwość, sieje grzech i prowadzi do śmierci duchowej.

     Boże miłosierny, wysłuchaj nas w Duchu Świętym przez Jezusa Chrystusa, Pana i Zbawi­ciela naszego. Amen.

 

środa, 29 grudnia 2010, mku841