| < Kwiecień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
wtorek, 03 kwietnia 2012
1. KRZYŻ JEZUSA JAKO WYDARZENIE I POTRZEBA JEGO INTERPRETACJI

Motto:

„Teologiem godnym tego imienia nie jest ten, kto niepoznawalne w Bogu (2 Mż 33,23) chwyta rozumem przez rzeczy stworzone, ale ten, kto poznawalne w Bogu i plecy Boże pojmuje przez cierpienie i krzyż” (M. Luter, WA 1,362).

     Krzyż nierozerwalnie związany jest z chrześcijaństwem i jest jego znakiem rozpoznawczym. Stało się tak dlatego, że chrze­ści­jańska wiara i nadzieja czerpie moc i siłę z przekonania, że zbawienie człowieka dokonało się na krzyżu Golgoty w śmierci Jezusa z Nazaretu, w którym rozpoznaje ona Pana i Chrystusa. Gdy w chrześcijań­stwie wypowiada się podstawowe wyznanie wiary: Jezus jest Chrystusem, to nie sposób również nie wyznawać, za apostołem Piotrem, że ten Jezus, Chrystus i Pan, został ukrzyżowany i zmartwychwstał. Kto wypowiada imię Jezus, ten musi myśleć równocześnie o krzyżu. Dlatego też bez krzyża nie ma chrystologii i każdy wątek myśli chrystologicznej w krzyżu znajduje uprawomocnie­nie. Zarówno tzw. chrystologia od dołu, czyli   chrystologia zawarta w roszczeniach Jezusa oraz tzw. chrystologia od góry, czyli chrystologia popaschalna, spotyka się w krzy­żu, wszak roszczenia Jezusa doprowadziły Go na Golgotę i krzyż jako mie­jsce zbawienia te roszczenia uzasadnia, a więc prowadzi do wiary pier­wotnego Kościoła w Jezusa jako Pana, Chrystusa i Syna Bożego. Wprawdzie założeniem tzw. chrystologii od góry jest zmartwychwstanie Je­zu­sa z Nazaretu, gdyż tylko ono upoważnia do tego, by to, co wydarzyło się w Wie­l­­ka­noc zwiastować jako zbawcze działanie Boga. Ale popaschalny kery­gmat (zwiastowanie) jest w No­wym Testamencie określony przez interpretację śmierci Je­zusa z Nazaretu.

     W najstarszych hymnach chrystologicznych znajdują się świadectwa dotyczące krzyżowej śmierci Jezusa. Apostoł Paweł w Liście do Filipian, cytując stary prachrześcijański hymn pisze o Chrystusie, że  „…chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu. Lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci i to do śmierci krzyżowej” (Flp 2,  6-8). Podobne świadectwo znajdujemy w Liście do Kolosan, w którym apostoł Paweł w oparciu o stary hymn pisze: „Upodobał sobie Bóg, żeby w nim zamieszkała cała pełnia boskości i żeby przez niego wszystko, co jest na ziemi i na niebie, pojednało się z nim dzięki przywróceniu pokoju przez krew krzyża jego (Kol 1, 19.20)

     O krzyżowej śmierci Jezusa świadczą wszystkie ewangelie, niemalże wszystkie pozostałe nowotestamentowe pisma. Chrystologia Listu do Hebrajczyków jest staurocentryczna. Starożytne chrześcijaństwo, aby zaakcentować historyczność krzyżowej śmierci Jezusa, umieściło w Apostolskim wyznaniu słowa, które nawiązują do historycznej postaci z czasów cesarza Tyberiusza: „…ukrzyżowan pod Poncjuszem Piłatem”.

     Od początku, a więc od poranka wielkanocnego, wydarzenie krzyża Go­lgoty wy­­ma­gało wyjaśnienia. Refleksja nad wydarzeniami Wielkiego Pią­tku wy­prze­dziła wszelką inną refleksję chrześcijańską. Teologia krzyża jest więc najbardziej pierwotną teologią jerozolimskiego Kościoła, głoszenie zaś śmierci Chrystusa na Golgocie było apologią krzyża. Wcześnie także w apostolskim Kościele zorientowano się, że krzyż jest zasadniczą treścią wiary i życia. Powinien więc być zwiastowany, a zaniedbanie zwiastowania wydarzenia krzyża jest sprzeniewierzeniem się samemu Chrystusowi (1 Kor 2,2). Krzyż oddzielił Kościół od judaizmu i kultury hellenistycznej.

     Teologiem krzyża w Nowym Testamencie jest przede wszystkim apo­stoł Paweł. Wielki Apostoł Narodów wyznając: „Uznałem za właściwe nic innego nie umieć między wami, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzy­żo­wanego” (1 Kor 2,2) pokazuje jak bardzo odszedł od ju­da­i­zmu, w któ­rym śmierć krzyżowa Chrystusa była zgorszeniem (zob. 1 Kor 1,23). Prze­życie chrystofanii pod Da­masz­kiem tak bardzo zmieniło jego życie i my­ślenie, że niczego innego nie pragnął, jak tylko głosić ewangelię o zba­wieniu. Krzyż i zbawienie w my­śleniu apostoła Pawła tak zespoliły się z sobą, że trudno byłoby znaleźć w listach apostoła Pawła wypowiedź, w której kontekstem dla krzyża nie byłoby zbawienie, albo kontekstem dla słowa zbawienie nie byłaby krzyżowa śmierć Chrystusa. Paweł przypomina Galacjanom, którzy dali się omamić judaizującym chrześcijanom, że jego misja wśród nich była podobna do pracy artysty, który przed ich oczyma namalował obraz ukrzyżowanego Chrystusa (Ga 3,1).

     Ekwiwalentem greckim terminu krzyż jest słowo stauros. W starożytności krzyżowa śmierć uważana była za naj­bar­dziej okrutną i była wyrazem pogardy dla skazanego. Niezrozumiałe więc było dla współczesnych apostołom Pańskim przekonanie chrze­ścijan, że ich Pan został ukrzyżowany. Ukrzyżowanie Jezusa nie było powodem ani do chluby, ani do jakiegokolwiek obnoszenia się z tym faktem. W świecie i kręgu zarówno kultury żydowskiej, jak i hellenistycznej, zwiastowanie Ukrzyżowanego, odda­wanie Chrystusowi Boskiej czci, było czymś wykraczającym poza zdrowy rozsą­dek. Na tym tle zrozumiałe są słowa apostoła Pawła: „Podczas gdy Żydzi znaków się domagają, a Grecy mądrości poszukują, my zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie zgorszenie, a dla pogan głupstwo” (1 Kor 1,22.23).

     Jak rozumiano ukrzyżowanie i jaka była atmosfera wokół ukrzyżowanego, niechaj świadczą dwa przykłady. Około pół wieku przed narodzeniem Jezusa Chrystusa oskarżono Rabiusa Postumusa za skazanie oby­watela rzymskiego na śmierć krzyżową. Znany retor rzymski, Cycero, wypowie­dział wów­czas słowa: „Pojęcie krzyża musi być daleko nie tylko od ciała rzymskich obywateli, lecz także od ich myśli, oczu i uszu”. Nie wolno było obywateli rzymskich skazywać na śmierć krzyżową. Nawet niewska­zane było mówić o tej najokrutniejszej śmierci w obecności obywa­teli Rzy­mu.

     O żydowskiej ocenie zwiastowania krzyża dowiadujemy się nie tylko z listów apostoła Pawła, ale także z innych źródeł. W II wieku po Chr. Justyn Męczennik w Dialogu z Żydem Tryfonem pisze o rozterce Tryfona: „Trudno nam jednak pojąć, że Chrystus rzeczywiście tak haniebnie został ukrzyżowany. Zakon bowiem powiada o człowieku, którego się krzyżuje, że jest przeklęty (…), ale udowodnij nam, że miał także być ukrzyżowany i umrzeć tak haniebnie i sromotnie śmiercią w Zakonie przeklętą. Albo­wiem nam się to w umyśle nawet pomieścić nie może”.

     Świat pogański także ostro krytykował chrześcijańską wiarę w ukrzyżowanego Chrystusa. Jeśli śmierć krzyżowa była śmiercią hańbiącą, to jak to jest możliwe, że chrześcijanie wierzą w Boga, który został ukrzyżowany? Sądzono, że ich wiara sprzeczna jest ze „zdrowym rozsądkiem”.

     Znany jest również pochodzący z III wieku po Chr. obrazek przedsta­wiający ukrzyżowaną postać z głową osła. Pod postacią znajduje się krótki napis: „Aleksamenos wielbi swojego Boga”. Nie ulega wątpli­wo­ści, że chodzi o uwielbianie Chrystusa. Autor obrazka i napisu szydził z Aleksame­no­sa, który zapewne był chrześcijaninem, że oddaje cześć ukrzyżowa­nemu Bogu.

     Niezależnie od tego wszystkiego w centrum chrześcijańskiej wiary znajduje się ukrzyżowany Chrystus.

2. SĄD WŁADZY POLITYCZNEJ NAD JEZUSEM

     Krzyż nierozerwalnie związany jest z chrześcijaństwem i jest jego znakiem rozpoznawczym. Stało się tak wyłącznie dlatego, że chrze­ści­jańska wiara i nadzieja czerpie moc i siłę z przekonania, że zbawienie człowieka dokonało się na krzyżu Golgoty w śmierci Jezusa z Nazaretu, w którym rozpoznaje ona Pana i Chrystusa. Gdy w chrześcijań­stwie wypowiada się podstawowe wyznanie wiary: „Jezus jest Chrystusem”, to nie sposób również nie wyznawać za św. Piotrem, że ten Jezus, Chrystus i Pan, został ukrzyżowany i zmartwychwstał. Kto wypowiada imię Jezus, ten musi myśleć równocześnie o krzyżu. Dlatego też bez krzyża nie ma chrystologii, a każdy wątek myśli chrystologicznej znajduje w krzyżu uprawomocnie­nie. Dlatego potrzebna jest nieustanna refleksja nad śmiercią Jezusa. Nieodzowne jest nieustanne spoglądanie na drogę krzyżową naszego Zbawiciela i to z każdej możliwej strony.

     Jeśli Żydzi czasów Jezusa, sądzili, że jedyną normą życia i wiary jest prawo Mojżesza, to jest rzeczą oczywistą, że nie mogli zrozumieć Jezusa, który uważał siebie za drogę, prowadzącą do celu, a więc do Boga i darowanego przez Niego człowiekowi zbawienia.  Religijne władze judaizmu czasów Jezusa były przekonane, że Jezusa należy odrzucić, jako człowieka niebezpiecznego dla największej świętości judaizmu, jaką było prawo i świątynia.

     Każda droga była dobra, która prowadziła do unicestwienia Proroka z Galilei, dającego – jak sądzili uczeni w Piśmie – podwaliny pod niezakonną religię. Religijna władza judaizmu chciała śmierci Jezusa, ale nie chciała poplamić się krwią Tego, za którym szły tłumy, dlatego wykorzystując narzucone im przez okupanta świeckie prawo, a więc władze polityczne, domagała się, aby to ona podjęła ostateczną decyzję, skazała Jezusa na śmierć i wykonała wyrok.

     Jezus stanął więc przed Piłatem, który jako ramię władzy Rzymu, miał zadecydować o losie Jezusa. Mógł skazać Jezusa na śmierć i mógł Go uwolnić. Piłat wiedział, że nim cokolwiek zadecyduje powinien podjąć dialog z oskarżonym. Postawił więc pytanie Jezusowi: „Czy Ty jesteś królem żydowskim?” (Mk 15, 2). Z religijnej sprawy, zgodnie z podstępnymi oskarżeniami sanhedrynu, w ustach Piłata, stała się sprawą polityczną. Odpowiedź Jezusa była krótka: „Ty to mówisz”. Właściwie Jezus ani nie zaprzeczał, ani też nie potwierdził, że jest królem żydowskim. Ale z tego dialogu wynika, że Piłat, przedstawiciel władzy politycznej, nie rozumiał zamiaru i podstępu sanhedrynu, nie pojmował też, czym jest żydowski mesjanizm i jaki był stosunek Jezusa do niego. Piłat przyznał się do swojej niewiedzy, mówiąc: „Czy ja jestem Żydem? Naród twój i arcykapłani wydali mi ciebie; co uczyniłeś?” (J 18, 35). Władza polityczna rzadko rozumie cokolwiek z wiary i myśli teologicznej. I nie zawsze można ją też za to obwiniać, wszak jej cele nie pokrywają się z celami religijnymi.

     Ewangelista Jan zna jeszcze inne słowa Piłata i Jezusa. Kiedy Piłat oznajmił Jezusowi, że ma władzę nad Nim i może zadecydować o Jego losie, Jezus odpowiedział: „Nie miałbyś żadnej władzy nade mną, gdyby ci to nie było dane z góry” (J 19, 11). Jezus wskazał Piłatowi, jakie jest jego miejsce w porządku rzeczy na tym świecie. Ale Piłat tym się nie przejmował i nie miał zamiaru ustawić się na właściwym miejscu w tym porządku, wszak zazwyczaj ci, którzy mają władzę swoiście rozumieją swoje powołanie. Władza ludzi deprawuje i czyni ich aroganckimi.

     Wyrok władzy politycznej nad Jezusem brzmiał jednoznacznie: „Śmierć”, ale zanim Piłat zdecydował się wydać Jezusa żołnierzom, aby Go ukrzyżowali, umywając ręce, powiedział: „Nie jestem winien krwi tego sprawiedliwego, wasza to rzecz”(Mt  27, 24). Skazanie Jezusa na śmierć było dla Piłata bezpieczną decyzją, nie narażał się ani tłumowi, domagającemu się ukrzyżowania Jezusa, ani swoim mocodawcom w Rzymie.

     Jezusa ukrzyżowano poza bramami Jerozolimy. Wymazano Go z „księgi” żyjących, wyrzucono poza ramy społeczeństwa. Potraktowano jak złoczyńcę. 

     Dzisiaj czyni się podobnie – mówiąc słowami współczesnej teologii – ze „sprawą Jezusa”, chociaż innymi metodami. Od czasu do czasu coraz głośniej rozlega się stare hasło, tak popularne, a niegdyś wygodne dla komunistycznej władzy, że religia, że wiara, że „sprawa Jezusa”, jest kwestią osobistą i wewnętrzną każdego człowieka. Chce się wymazać wiarę z życia społecznego, publicznego, codziennego, a umieścić ją jedynie w ramach kościoła i zamknąć w sercu i najlepiej by było, gdyby się nie odzywała, milczała, niczego się nie domagała, co najwyżej, by się ujawniła wówczas, kiedy bezradna władza nie ma sposobu na zaradzenie ludzkiej biedzie i cierpieniu.

     Hasło bezwzględnego oddzielenia władzy od Kościoła, skądinąd słuszne, zawiera w sobie często postulat całkowitego wyeliminowania wiary z życia społeczeństwa, bowiem ludźmi wiary niełatwo manipulować, wszak wiara jest ufnością Bogu i uczy ograniczonego zaufania do rzeczy i spraw tego świata. Jest refleksyjna i umie korzystać z rozumu.

     Władza, której uda się zepchnąć wiarę na margines życia, uczynić wyłącznie sprawą osobistą każdego wierzącego, może dalej prowadzić swoje polityczne gry, nie brać pod uwagę najbardziej prostego i pierwotnego poczucia sprawiedliwości, zasłaniać się hasłami równości i wolności oraz prawami i umowami, które nieraz urągają przyzwoitości.

     Władza, obojętnie jaka, prawicowa, czy lewicowa, mając taki, czy inny stosunek do „sprawy Jezusa”, a więc do Kościołów, do wiary, mówiąc inaczej: czy chce krzyży w miejscach publicznych czy nie, czy chce nauki religii i etyki chrześcijańskiej w szkołach, zakładach pracy i na ulicy, czy też nie, musi wiedzieć i pamiętać, że wiele jej poczynań jest niczym innym jak umyciem rąk i udawaniem, że przecież chce dobrze, ale to inni czynią zło i niesprawiedliwość. Piłat „wszedł” do chrześcijańskiego Credo, ale tylko dlatego, aby uzmysłowić wierzącym, że śmierć Jezusa i krzyż Golgoty nie jest mitem, a „sprawa Jezusa” jest dziejącą się ciągle historią.

     Kiedy znak krzyża Chrystusa staje się pretekstem do walki politycznej i znakiem krzyża w tej walce się ktoś posługuje, to jest to sąd nad Chrystusem, bowiem znak Jego śmierci, z Nim na zawsze związany, zostaje obdarty ze swej wielkości i zbawczej mocy, i rzucony na śmietnisko politycznej, nieuczciwej walki.  „Sprawa Jezusa” to nie igrzyska polityczne, ani pretekst do przepychanek między politycznymi partiami, to sprawa naszej wiary i naszej kultury z nią powiązanej, a tej nie da się osądzić i wyrzucić poza nawias życia.

     W świetle krzyża należy nieustannie uczyć się rozpoznawania znaków i trwającego sądu władzy nad sprawą Jezusa.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6