| < Grudzień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
wtorek, 08 stycznia 2013
0

Spis treści

  1. Powołanie Abrahama
  2. Boża obietnica
  3. Posłuszeństwo Abrahama
  4. Abraham mężem pokoju
  5. Abraham i Melchisedek
  6. W Bożej szkole cierpliwości
  7. Abraham – Sara – Hagar
  8. Widzący Bóg
  9. Przymierze z Abrahamem
  10. Znak przymierza
  11. W dąbrowie Mamre
  12. Abraham mężem modlitwy
  13. Abraham i Abimelech
  14. Dwaj synowie
  15. Abrahamowa Golgota
  16. Błogosławiona troska

Przedmowa

     Wiara jest ze słuchania słowa Bożego. Nie może jej zrodzić i ukształtować żadne słowo, chociażby naj­piękniejsze. Jedynie to, które wychodzi z ust Bożych urabia serce, uczy pobożności i posłuszeństwa Bogu. Bez kontaktu ze słowem Bożym uczucia stają się płytkie, a wiara namiastką. Reformacja poprzez hasło: „Jedynie słowo” głośno i dobitnie nawoływała do szukania kontaktu i społeczności z Bogiem przez Jego słowo i rozbudzone życie modlitewne. Ks. doktor Marcin Luter pragnął, aby chrześcijanie wszystkich cza­sów każdego dnia .znajdowali się pod działaniem Bożej prawdy.

     Życzenie naszego Reformatora, za którym stoi autorytet Biblii, można realizować poprzez codzienne studiowanie Pisma Świętego, w zaciszu własnego domu, lub przez uczestniczenie w codziennych nabożeństwach w Kościele. Nie wszędzie jest żywa ta praktyka. W Pa­rafii, w której byłem duszpasterzem, od wielu lat odby­wały się tygodniowe, wieczorne nabożeństwa. Niniejszy cykl rozmyślań, poświęcony patriarsze izraelskiemu, Abrahamowi, jest pokłosiem kazań wygłoszonych w drugiej połowie roku 1986 właśnie w czasie takich nabożeństw. Z tej przyczyny styl rozmyślań bliski jest pierwowzoru. Było nim żywe, mówione słowo.

10:10, mku841 , Śladem Ojca Wiary
Link
1

Powołanie Abrahama

I rzekł Pan do Abrama: Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego do ziemi, którą ci wskażę.

1 Mż 12,1

I.      Spośród wielkich mężów Starego Testamentu zapew­ne najlepiej znana jest nam postać patriarchy Abrahama. Pamiętamy wiele szczegółów z życia tego wielkiego słu­gi Bożego. Ta niezwykle barwna postać nakreślona już w dzieciństwie przed oczyma naszymi, towarzyszy nam stale w życiu. Dlaczego tak jest? Czy Abraham to wielki wódz, bohater, mąż stanu, od czynów i decyzji którego zależała historia ludzkości?

     Abraham znalazł się na kartach historii biblijnej nie dzięki swoim niezwykłym czynom, lecz jedynie z woli Bożej. Wszechmogący powołał go na protoplastę naro­du izraelskiego, a on okazał się godnym powołania. Czy warto jednak Abrahamowi poświęcić tyle czasu i uwagi jak zamierzamy? Abraham należy już przecież do historii i jest ojcem narodu izraelskiego, do którego my według ciała nie należymy. Czy nasze zainteresowanie osobą Abrahama nie mija się więc z celem naszych po­szukiwań głębi wiary, która przecież nie buduje się na nikim innym, jak tylko na Chrystusie Jezusie?

     Apostoł Paweł nazwał Abrahama ojcem wszystkich wierzących. Nowy Testament poświęca protoplaście Izraela wiele miejsca. Ten wielki mąż Boży, chociaż nie pozbawiony wad, zarówno dla ludu izraelskiego, jak i dla nas, nowego ludu Bożego, odkupionego krwią Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, jest przykładem posłuszeń­stwa Bogu, prawdziwej wiary i gotowości poświęcenia wszystkiego Wszechmogącemu. Warto bliżej przyjrzeć się Abrahamowi, pójść razem z nim po drogach obieca­nej mu Ziemi, usiąść w namiocie jego, wyjść razem z nim pod gwiaździste niebo, towarzyszyć mu na jego „krzyżowej” drodze do ziemi Moria.

II.      Historia samoobjawienia się Boga człowiekowi po­siada początek w Haranie. Ślady obecności Stworzy­ciela w świecie po upadku człowieka coraz bardziej się zacierały. Człowiek po tych śladach nie umiał poznać Boga. Poznanie Boga oparte na żywej społeczności z Bo­giem zastąpione zostało ludzkimi domysłami na temat tego, co nie jest materialne lecz duchowe. Coraz większa ciemność ogarniała rodzaj ludzki, bowiem Bóg postano­wił milczeć. Sporadycznie jedynie interweniował w życie ludzi.

     Bóg jednak przerwał milczenie. Stało się to ponad trzy tysiące lat temu. W Haranie mieszkał wówczas człowiek imieniem Abram, któremu Bóg później zmie­nił imię na Abraham. Do Abrama w Haranie Wszechmo­gący przemówił: „Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego do ziemi, którą ci wskażę”.

     Trzy wydarzenia w dziejach zbawienia są najważ­niejsze, a mianowicie: wcielenie Syna Bożego, Jezusa

     Chrystusa, zawarcie przymierza synajskiego przez Boga z ludem izraelskim oraz objawienie się Boga Abrahamowi. Bez powołania Abrahama nie byłoby przymie­rza synajskiego i krzyża Golgoty. Przerwanie milczenia przez Boga, powołanie Abrahama zmierzało ku tym wydarzeniom. Boży głos: „Wyjdź z ziemi swojej” zapo­czątkowało nową erę, historię objawienia i zbawienia.

     Jakże więc ważne jest to wydarzenie, opisane w Bi­blii, że był w Haranie człowiek imieniem Abram, w ży­cie którego wkroczył Bóg! Można je przyrównać do brzasku dnia, lub wyjazdu pociągu z długiego, ciemnego tunelu. To, co było przed powołaniem Abrahama, było błądzeniem w ciemnościach, szukaniem drogi podczas gęstej mgły. Z chwilą odezwania się Boga do Abrahama w mrokach świata zamigotało światło, wyty­czona została droga marszu dla całej ludzkości. Przed czterema tysiącami lat w Haranie rozpoczęła się realizować historia zbawienia. Światło, które wtedy zamigotało świeci również i nam zwielokrotnioną mocą dzięki dalszemu objawieniu i przemawianiu Boga po­przez proroków, głównie Jezusa Chrystusa (Hbr 1,1).

    Zasłonięte jest mgłą tajemnicy życie Abrahama przed objawieniem się mu Boga. Wiemy jedynie, że był człowiekiem bogatym. Rodzina jego pochodziła z Ur Chaldejskiego. Ale co skłoniło jego ród do opuszczenia rodzinnego miasta? Czy chodziło jedynie o znalezienie nowych pastwisk dla licznego stada owiec? A może jakiś wewnętrzny niepokój spowodował, że rodzina Abra­hama szukała dla siebie nowej ojczyzny? Może Abraham poszukiwał dla siebie nowej możliwości wyrazu swojej osobowości i sądził, że znajdzie ją wśród obcych?

     Pytania można mnożyć. Pozostajemy tu jednakże jedynie w kręgu domysłów. Jedno jest pewne — Bóg znalazł Abrahama na jego drodze życia. Bóg jeśli zechce zawsze znajdzie człowieka. Ludzkie poszukiwania Boga są daremnym wysiłkiem, błądzeniem po bezdrożach, szukaniem w ciemności. Jeśli Bóg nie da się człowiekowi znaleźć, człowiek nigdy Boga nie znajdzie. Może czło­wiek dostrzec ślady Jego obecności w świecie, jednakże sam Bóg pozostanie ukryty. Dotknięcie Wszechmocnego otwiera uszy i serca na głos i światło Pana stworzenia.

     Bóg dokonuje wyboru. Z całą pewnością Abraham nie zasłużył na Boży wybór. Biblia nie ukrywa wad protoplasty narodu izraelskiego. Bóg dokonując wyboru, sam rozpoczął dzieło kształtowania wiary i życia Abrahama. Boży wybór nie kończy procesu przemiany osobowości i charakteru człowieka, lecz go rozpoczyna. Jak garncarz bierze do ręki bezkształtną masę gliny i z niej formuje użyteczne naczynie, tak Bóg w swej mą­drości kształtuje człowieka. Wszechmogący powołując Abrahama zamierzał dopiero uczynić z niego ojca wiary i podjął trud kształtowania tych wszystkich, którzy jak Abraham są gotowi odpowiedzieć Bogu posłuszeństwem.

     Spoglądając na początek drogi Abrahama z Bogiem, świadomi również naszego powołania w Jezusie Chrys­tusie, Panu i Zbawicielu naszym, nie możemy nigdy za­pomnieć, że to dzięki Bożej decyzji jesteśmy Jego umi­łowanymi dziećmi. Słowa Pana Jezusa skierowane do uczniów: „Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybra­łem” (J 15,16a), pozostają na wieki aktualne. Niezależnie od naszych etycznych kwalifikacji, Bóg w Jezusie Chrystusie powołuje nas, obdarza swoim błogosławieństwem i ubogaca darami zbawienia. Jeśli nawet na chwilę o tym zapomnimy, sprzeniewierzamy się naszemu świętemu powołaniu. Człowiek jest skłon­ny raczej w sobie upatrywać początek odnowy, przeto musi on nieustannie żyć w przeświadczeniu, że Bóg jest przyczyną zbawienia, że On powołuje i sprawia w nas chęć do nowego życia.

     Wszechmogący Bóg w sposób absolutnie wolny, jako suwerenny Pan stworzenia, powołuje nas, przetwarza w Jezusie Chrystusie, w swoim Synu czyni nowymi stwo­rzeniami, wciela w nowy lud, który za pasterza posiada jedynie Chrystusa Jezusa, a za przykładem Abrahama, ojca wierzących, oczekuje wypełnienia obietnic i nowej ziemi. Wszystko jest z Boga, nawet myśli nasze o Nim i naszym powołaniu.

III.      Wielkie i święte jest nasze chrześcijańskie powołanie. Apostoł Paweł za nie błogosławi Boga. „Błogosławio­ny niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrys­tusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios; w nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej”. Pamiętajmy o naszym powołaniu, błogosławmy Boga, prowadźmy święte i nienaganne życie! Amen.

10:06, mku841 , Śladem Ojca Wiary
Link
2

Boża obietnica

A uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławnym imię twoje, tak że staniesz się błogosła­wieństwem. I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a prze­klinających cię przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi.         

1 Mż 12,2-3

I.     Boże myśli związane z Abrahamem nie tylko obej­mowały tego jednego nomadę z Ur Chaldejskiego, lecz wszystkich jego potomków, całą historię, w którą wpi­sana została historia zbawienia. Miała ona początek w Haranie, gdzie Bóg powiedział do Abrahama: „Wyjdź z ziemi swojej”. Świadczą o tym słowa Boga skierowane do izraelskiego patriarchy: „Uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławne imię twoje, tak że staniesz się błogosławieństwem (...). I bę­dą w tobie błogosławione wszystkie narody”. Boże działanie jest zawsze zwrócone ku przyszłości. Wszech­mogący powołując Abrahama, wzrok jego kierował ku temu, co było przed nim i przed jego potomstwem. Z historią rodziny Abrahama splotła się historia zba­wienia.

II.    Bóg nie stanął przed Abrahamem w Haranie z pusty­mi rękami. Bóg nigdy nie staje przed człowiekiem z niczym. On jest bogaty w miłosierdzie i łaskę. Z Niego jest wszystko, wszelka mądrość, bogactwo, błogosła­wieństwo i zbawienie. Nawet wtedy gdy karze, ubogaca człowieka, bowiem przez krzyż i doświadczenie uszla­chetnia wiarę (1 P 1,6.7).

     Wszechmogący stając przed Abrahamem pozwolił mu spojrzeć w przyszłość zarówno bliską, jak i daleką. Bóg ją pragnął wypełnić treścią. Powiedział: „Uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławne imię twoje”. BożemuWyjdź (...) z domu ojca swego” towarzyszyła obietnica błogosławieństwa.

     Czym była ta obietnica? Na pewno dla człowieka, który miał podjąć bardzo ważną decyzję, opuścić dom ojca i udać się w nieznane, była ona czymś wspaniałym, budzącym ufność i nadzieję. „Będę ci błogosławił” – usłyszał Abraham. A więc szczęśliwa będzie droga Ojca wiary. Bóg pójdzie przed nim i z nim. Wszechmogący będzie go prowadził i ochraniał. Błogosławieństwo jest niczym innym jak właśnie stanem szczęśliwości, którego źródłem jest Bóg, Jego obecność i prowadzenie. Serce człowieka poszukuje szczęścia nieustannie winno więc podążać za Bogiem i być blisko Niego. Dusza spragniona szczęścia winna wołać: „Jak jeleń pragnie wód płyną­cych, tak dusza moja pragnie ciebie, Boże!” (Ps. 42,2).

     Boże błogosławieństwo przyobiecane Abrahamowi przybrać miało konkretne kształty. Czytając historię Abrahama, dostrzegamy, że niejednokrotnie przybierało ono kształty materialne. Bóg sprawił, że patriarcha izraelski był zasobny w trzody, srebro i złoto (1 Mż 13,2). Zauważamy jednak także, że chleb, który jadał Abraham przyprawiony był goryczą. Tak jest w życiu człowieka, że szczęśliwość miesza się z doznawaniem goryczy, a radość ze łzami.

     Bóg powołując Abrahama nakazywał mu jednak głównie patrzeć w daleką przyszłość. „Uczynię z ciebie naród wielki”. Narody nie powstają z dnia na dzień. Wieki mijają, aby z jednej rodziny czy populacji ukształtował się naród. Abraham odłączony właściwie od swojej rodziny miał stać się praojcem wielkiego na­rodu. Bóg dotrzymał obietnicy. Chociaż naród izraelski, którego protoplastą był Abraham, przeżył w ciągu wieków różne zawieruchy i kataklizmy, to jednak, na przykład w czasach Jezusa, stanowił w imperium rzym­skim dość duży procent jego ludności.

     Bóg również miał uczynić sławne imię Abrahama. Czy potrzeba udowadniać i przekonywać o tym, że imię nomady z Ur rzeczywiście jest sławne w świecie? Któż nie zna historii Abrahama? Któż nie wie kim był ten człowiek i jak bardzo ważne było jego życie dla Izraela i nie tylko Izraela? Abraham według ciała był ojcem narodu izraelskiego. Żydzi szczycili się swoim pocho­dzeniem od Abrahama. Z dumą mówili: „Ojca mamy Abrahama” (Łk 3, 8). Lecz słowo Boże nazywa Abrahama również naszym ojcem. Jest on nim nie we­dług ciała, bowiem nie pochodzimy z Izraela, lecz ducha, gdyż on i my wierzymy w tego samego Boga. Przez wiarę jednego z potomków Abrahama, Jezusa Chrystusa, Pana i Zbawiciela naszego należymy do no­wego Izraela, Bożego ludu odkupionego krwią tegoż Potomka. Już w Haranie wszechmogący Bóg zapowie­dział to słudze swojemu, Abrahamowi: „i będą w tobie błogosławione wszystkie narody”.

     Błogosławieństwem tym jest Chrystus. To nie Abraham jest źródłem błogosławieństwa, lecz Ten, ku któremu podążała rozpoczęta w Haranie historia. Chrys­tus jest centrum historii. Bóg powołał Abrahama, aby Chrystus mógł być objawiony. Boże „Wyjdź z ziemi swojej” było nakierowaniem dziejów na zrealizowanie zbawczego dzieła w Jezusie Chrystusie. Na ile szerzy się wiara w Jezusa Chrystusa wśród ludzi, na tyle w Abraha­mie, patriarsze Izraela są oni błogosławieni. Tym samym Abraham jest błogosławieństwem po dzień dzisiejszy dla wszystkich narodów, z których Bóg łaskawie powo­łał sobie swój lud. Każdy błogosławiony jest w Abraha­mie poprzez wiarę i dzięki swej wierze w Syna Bożego.

     Abraham był błogosławieństwem dla swojej rodziny. Jego zaufanie Bogu udzielało się tym, którzy razem z nim wędrowali przez wzgórza Obiecanej Ziemi. Dla Abrahama Wszechmogący błogosławił Lotowi. Dla obietnicy danej Abrahamowi, Święty błogosławił Abrahamowym potomkom i wszystkim tym, którzy z nim żyli w zgodzie oraz wzajemnym poszanowaniu.

    To cudowne i wspaniałe być błogosławieństwem dla drugiego człowieka! Błogosławieństwem winien być mąż dla żony, żona dla męża, rodzice dla dzieci i dzieci dla swoich rodziców. To wspaniałe być błogosławień­stwem dla Kościoła i społeczeństwa! To błogosławień­stwo przejawia się w naszym działaniu, wyrastającym z naszej wiary i budzącym pokój. Pomyślmy: „Ile łez z lic własną ręką otarliśmy, ile dusz ze zguby wiecznej wydar­liśmy? Czy tam w górze czasem na nas nikt nie biada? Czy ktoś także za nas Bogu dzięki składa?” (M. Royówna).

     Jakże łatwo człowiek zamiast być błogosławień­stwem może stać się przekleństwem! Staje się nim zawsze wtedy, gdy zapomina o swoim świętym powołaniu i posłuszeństwie Bożym przykazaniom. Gdy czło­wiek na Boże wezwanie odpowiada „nie”, nie może też w swoim życiu w pełni zaowocować w błogosławień­stwo dla drugiego człowieka. Abraham dzięki swojemu „tak” stał się błogosławieństwem i w nim błogosławio­ne są wszystkie narody.

     W obietnicy danej Abrahamowi przez Boga znajduje się jeszcze jeden element, który nie może przez nas zostać pominięty. Bóg powiedział: „I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przekli­nać będę”. Ta Boża obietnica dotyczy tych wszystkich, którzy na drodze swojego życia w jakiś sposób zetkną się z Abrahamem. My nie możemy się z nim zetknąć bezpośrednio. Spotykamy się z nim poprzez biblijne słowo oraz poprzez jego potomków według ciała, a więc poprzez każdego napotkanego przez nas Żyda. Kto błogosławi dzieciom Abrahamowym, tego i Bóg błogosławi, kto zaś je przeklina, tego Bóg przeklnie. Wszechmogący Bóg zapowiedział, że będzie strzegł swojego ludu jak źrenicy oka (5 Mż 32, 10), przeto też przez proroka ogłosił: „kto was dotyka, dotyka źrenicy oka mojego” (Zch 2, 12).

     Zostaliśmy więc przez Słowo postawieni wobec drażliwego problemu, który nazywamy antysemityz­mem. Słowa obietnicy dane Abrahamowi przestrzegają nas przed jakąkolwiek formą wrogości i nienawiści tych, którzy są – jak pisze apostoł Paweł – dziećmi obietnicy (Rz 9, 1nn). Dla nas słowo Boże jest normą wszel­kiego postępowania. Boże obietnice i żądania są nie­odwołalne. Bóg mówi: błogosławieństwo za błogosła­wieństwo, przekleństwo za przekleństwo. Przeto miłoś­cią winniśmy obdarzać również tych, którzy chociaż Pana naszego ukrzyżowali, byli jednak Jego braćmi według ciała. Błogosławić winniśmy dzieci Abrahama i modlić się za nie.

III. Zbawienie pochodzi od Żydów”– powiedział Pan Jezus do Samarytanki przy studni Jakubowej (J 4, 22). I to świadectwo winno ostatecznie decydować o naszej postawie wobec potomków Abrahama, a któ­rych jesteśmy również braćmi, bowiem wspólnego mamy ojca, Żydzi według ciała, my według wiary. Jednego też mamy Ojca w niebie, który do Żydów mówił przez prawo, do nas zaś mówi przez ewangelię Jezusa Chrys­tusa. Wszyscy więc jesteśmy dziedzicami jednej obiet­nicy, realizowanej przez Boga w Synu, Jezusie Chrystu­sie, Zbawicielu naszym. Amen.

10:05, mku841 , Śladem Ojca Wiary
Link
3

Posłuszeństwo  Abrahama

Abram wybrał się w drogę, jak mu rozkazał Pan, i poszedł z nim Lot. Abram miał siedemdziesiąt pięć lat, gdy wyszedł z Haranu.

1 Mż 12,4

I.    Polecenia Boże są nieodwołalne. Czy Abraham sły­sząc głos Boży w Haranie: „Wyjdź (...) z domu ojca swego”, był świadomy tego, że stoi przed obliczem suwerennego Boga? Nie można na to pytanie jedno­znacznie odpowiedzieć. Pewne jest jednak, że Abraham podporządkował się woli Bożej.

     Człowiek może na wezwanie Boga odpowiedzieć: „nie”. I tak się też często zdarza. Wszechmogący Bóg może złamać wolę i opór człowieka, jednakże Bóg, który jest ponad wszystkim, może również ograniczyć i ogranicza swoją suwerenność, bowiem nie chce abyśmy byli jedynie figurami na szachownicy historii. Nasze „nie” powiedziane Bogu, jest jednak zawsze dla nas równoznaczne z naszym potępieniem, gdyż jest ono odrzuceniem tego, co wypływa z serca Boga i ma na celu zbawienie człowieka.

II.   Abraham stał wobec wyboru: dom ojca lub nieznane ścieżki, błogość życia w bliskości rodziny lub życie wśród obcych, nieposłuszeństwo lub posłuszeństwo.

     Co działo się w sercu Abrahama, gdy usłyszał Boże polecenie? Jakie nurtowały go myśli? Nie można w peł­ni odtworzyć wzburzonych myśli, zamętu uczuć ogar­niających Abrahama w chwili podejmowania decyzji. Możemy jedynie sobie wyobrazić, co my byśmy przeży­wali w takiej chwili.

     Pożegnać najbliższych! To zawsze jest bolesne. Boleść jest tym większa, im bliższe są więzy, tym głębsza, im głębsze i szczersze są uczucia między żegnającymi się. Ból potęguje się, jeśli rozstający są świadomi, że żegnają się na zawsze. Ileż bólu rodzi się w naszych sercach, gdy ktoś nam bliski i drogi odchodzi do wieczności! Każde pożegnanie niesie w sobie coś, co niepokoi i wprawia serce w drże­nie.

     Abraham miał pożegnać się ze swoimi najbliższymi. Zapewne był świadomy tego, że po opuszczeniu Haranu powrót będzie niemożliwy. Co odczuwało więc serce Abrahama i jego najbliższych? Czy nie chwytało go coś za gardło, nie ściskało serca, a co my niejednokrotnie odczuwamy, gdy ogromny ból wlewa się w naszą duszę? Czy na samą myśl o pożegnaniu nie zadrżało serce Abrahama?

    Abraham stał przed czymś nowym i nieznanym. Miał udać się do ziemi, którą Bóg dopiero miał mu wskazać. Jaka będzie ta ziemia? Jacy będą ludzie ją zamieszkujący? Czy Abraham zostanie przyjęty z ży­czliwością i serdecznością? A może mieszkańcy tej ziemi będą na niego spoglądać złowieszczo? Przybysz rzadko kiedy jest mile widziany. Co miało spotkać Abrahama, tego nie dało się przewidzieć, chociaż otrzymał on na drogę Boże błogosławieństwo. My dzisiaj wiemy dokąd miał udać się Abraham. Znane są nam też koleje losu proto­plasty narodu izraelskiego. W Haranie przed Abrahamem przyszłość była jednak zakryta.

     Kiedy stoimy przed czymś nowym, stawiamy sobie wówczas przeróżne pytania. Wstępując w związek mał­żeński, pytamy o przyszłość wspólnej wędrówki. Wkra­czając w nowy rok, zastanawiamy się nad tym wszyst­kim, co nam przyniesie ten rok. Każdy dzień przynosi nam coś nowego. Przyszłość może nam przynieść ra­dość i ból, pokój i krzyż. I właśnie to, co jest nieznane, zakryte przed nami, ku czemu się zbliżamy, budzi nie­pokój, często nawet strach. Jakże często boimy się uczynić pierwszy krok ku nieznanemu, zakrytemu, temu co niesie niespodzianki i owiane jest tajemnicą!

     Możemy więc wyobrazić sobie Abrahama, który usłyszał słowa polecenia nieznanego mu Boga: „Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego”. Możemy coś odgadnąć z myśli i wczuć się w przeżycia Abrahama. W pewnym sensie nie są nam one obce.

     Czy Abraham się wahał? Czy dopuścił do siebie myśl sprzeciwienia się Bogu? Słowo Boże nic na ten temat nie mówi. W Biblii czytamy, że Abraham opuś­cił dom swojego ojca, zabrał z sobą swoją żonę Sarę, całe mienie i udał się w nieznane, do ziemi, do której Bóg miał wprowadzić Abrahama. Abraham odpowiedział pozytywnie na wezwanie Boga. Opuścił dom, rodzinę, krewnych, a więc najwyższe wartości człowieka tam­tych czasów, w zamian otrzymując jedynie obietnice nieznanego mu Boga, z którym nie miał jeszcze żadnych większych doświadczeń życiowych.

     Abraham zaufał Bogu, który się mu objawił. Można powiedzieć, że Abraham zaryzykował. W istocie rzeczy. chociaż wiara według Autora Listu do Hebrajczyków jest pewnością rzeczy, których się spodziewamy, to jest również pewnego rodzaju ryzykiem. Chociaż wiarę określamy jako światło dla duszy, jest ona rzuceniem się w ciemną przepaść, na dnie której oczekujemy Boże­go ratunku. Może to jest niepojęte i budzić zgorszenie. Kto w życiu wiele doświadczył, kto swą wiarę musi narażać w spotkaniach z ludźmi i postępem myśli, kto musi mocować się z pytaniem o istotę i głębię prawdy, ten może zrozumieć to, że wiara jest podjętym ryzy­kiem, ale też daje spojrzenie w przyszłość z nadzieją. To ryzyko polega głównie na tym, że wierząc należy się wiele rzeczy wyrzec, w zamian za to otrzymać jedy­nie obietnicę. Uczniowie Pana Jezusa obcując ze swoim Nauczycielem, znajdowali się również w podobnej sytuacji. Piotr po rozmowie bogatego młodzieńca z Je­zusem zapytał swojego Pana: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za tobą; cóż za to mieć będzie­my?” Odpowiedź Jezusa była jedynie obietnicą: „Za­prawdę powiadam wam, że wy, którzyście poszli za mną, w odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na tronie chwały swojej, zasiądziecie i wy na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń izrael­skich” (Mt 19,27.28). Niektórzy więc podejmując ryzyko wiary domagali się znaku. Do nich należał Tomasz (J 20, 24–29). Wiara jest oglądaniem rzeczy przyszłych, spoleganiem na Bogu, pewnością otrzymania tego, co jest obiecane, ale też – jak powie­dzieliśmy – ryzykiem, radosnym ryzykiem, radosnym dążeniem ku celowi, podjętym przez nas z Chrystusem, gwarancją tego, co jest obiecane. W Chrystusie Jezusie to, co jest obiecane staje się już rzeczywistością.

     W Chrystusie zbawienie przez wiarę zostaje rozdane. Ryzyko przekształca się w szczęśliwe przeżycie.

     Abraham na początku swojej drogi wiary znajdował się w trudnej sytuacji. Gwarancją dla jego wiary i posłu­szeństwa był Bóg, który był mu nieznany. Jaki jest to Bóg? Czy nie będzie On kapryśny mimo obietnicy, którą pozostawił? Tego Abraham nie mógł przewidzieć. I jak dowiemy się później z Biblii, ten Bóg nieustannie obie­cywał, ale też nieustannie stwarzał takie sytuacje, w których wydawać się mogło, że te wszystkie obiet­nice są iluzją. Abraham jednak mimo trudności stwarza­nych jego wierze, wierzył i ufał, szedł ciągle ku swoje­mu przeznaczeniu, ani na chwilę nie oglądając się wstecz. Wiara Abrahama była posłuszeństwem.

     Postawa Abrahama jest dla nas wzorem. Od Abraha­ma, jako ojca wiary, nauczyć się możemy bardzo dużo, także wiary, chociaż świadomi jesteśmy tego, że szkołą wiary jest jedynie szkoła Boża. Bóg jest przedmiotem i źródłem wiary. Bóg budzi w nas przez swoje słowo wiarę i ufność. Apostoł Paweł pisze: „Wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” (Rz 10,17). Bóg też doświadcza naszą wiarę, aby była ona mocna, stała i szlachetna (1 P 1, 6.7). O tym musimy pamiętać nieustannie, aby nikt z nas nie widział w swojej wierze zasługę przed Bogiem, jak rów­nież zadośćuczynienie za swoje grzechy. Przed Bogiem nie mamy żadnej zasługi. Zadość za nasze grzechy uczynił nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus przez swoje cierpienie i śmierć krzyżową na Golgocie. Wiarę naszą winniśmy rozumieć jako dar od Boga dla nas. Przejawiać się ona powinna w posłuszeństwie. Posłu­szeństwem była wiara Abrahama. Posłuszeństwem jest zawsze wiara wielkich ludzi w Królestwie Bożym. Posłu­szeństwem była wiara Reformatorów i naszych ojców. Czym jest nasza wiara? Czy jest bezgranicznym odda­niem i posłuszeństwem, czy też powierzchownym uczu­ciem, które wygasa przy każdym podmuchu doświad­czenia?

III.     Uważamy się za ludzi wiary. Lecz czy to, co mieszka w sercach naszych Bóg rzeczywiście uzna za wiarę? Czy nie jest to namiastka wiary? Winniśmy każdego dnia, nie­ustannie wołać za przykładem ojca chorego dziecka: „Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu” (Mk 9,24). Nigdy nie możemy naszej wiary uważać za rzecz dosko­nale ukształtowaną. Jeśli kto stoi we wierze musi uwa­żać, aby nie upaść.

„Wierzyć mnie. Panie, ucz, modlić się ucz!
Wszak rychło masz już przyjść, modlić się ucz!
Sądzić mnie, Panie, chciej
Według miłości swej.
Litość nade mną miej —
Modlić się ucz!"

Amen.

10:04, mku841 , Śladem Ojca Wiary
Link
4

Abraham mężem pokoju

10:04, mku841 , Śladem Ojca Wiary
Link
5

Abraham i Melchisedek

10:02, mku841 , Śladem Ojca Wiary
Link
6

W Bożej szkole cierpliwości

10:00, mku841 , Śladem Ojca Wiary
Link
7

Abraham - Sara - Hagar

09:59, mku841 , Śladem Ojca Wiary
Link
8

Widzący Bóg

09:58, mku841 , Śladem Ojca Wiary
Link
9

Przymierze Boga z Abrahamem

09:58, mku841 , Śladem Ojca Wiary
Link
 
1 , 2